Podpisaliśmy papierek + zdjęcia

Hi, kontynuacja naszej bajki… Pierwsza część >tutaj<

Jak to się stało, że tak szybko staliśmy się małżeństwem?

W poprzedniej notce pisałam, że zaczęliśmy pisać swoją ‚love story’ już jako studenci. Wcześniej było wiele zawiłości, wiele przeciwności, ale gdy już dostaliśmy miano pary wśród znajomych i wśród najbliższych… Nikt chyba nie zdawał sobie sprawy, że „tak szybko” weźmiemy ślub. My też. Żyliśmy sobie, czasem było kolorowo, czasem brakowało trochę kredek. Zdarzały się również dni szaro-białe. Spotykały nas różne sytuacje… „Bez deszczu nic nie rośnie, zacznij doceniać burze w swoim życiu.” I właśnie to robiliśmy razem. Zawsze wspieraliśmy się w problemach, w szczęściu i nieszczęściu. Wiele się nauczyliśmy, a dlatego, że mieliśmy najlepszego Nauczyciela. On pomógł przetrwać nam te burze, które miały miejsce w naszych rodzinach, w naszych głowach i różnych życiowych chwilach. Po burzy, przychodzi dzień. Do mnie przyszedł pod koniec lutego, tego roku. Gdy Pablo mi się oświadczył. Była to niesamowita chwila dla nas obojga. Kameralnie, ale bez kamer haha. To niesamowite uczucie, gdy wiesz, że ktoś pyta „chcesz się ze mną zestarzeć, chcesz być zawsze u mego boku, chcesz tulić mnie, gdy wszystko wokół jest bezsensu, chcesz pić ze mną herbatę każdego ranka, chcesz zbudować ze mną rodzinę…” a wszystko to zawarło się wtedy w jednym pytaniu… „Wyjdziesz za mnie?” Przez minute nic nie odpowiedziałam bo zaniemówiłam, ale Pablo się nie wystraszył bo i tak znał już odpowiedź. Zaraz później na prawej dłoni miałam pierścionek, który nadał mi tytuł przyszłej żony, najwspanialszego człowieka jakiego znam!

Ślub i wesele zorganizowaliśmy w pół roku. Na pewno napiszę o tym oddzielny post, bo jest o czym pisać! Bardzo odnalazłam się w tej całej organizacji, kto wie może to moja nowa pasja. Na pewno czekam już na kilka ślubów koleżanek, które już poprosiły mnie o pomoc, a jedna nawet zapytała czy będę jej świadkową, ale nie ma jeszcze kandydata na męża haha! Czyli pół żartem, pół serio…

Ślub zbliżał się Wielkimi krokami. Ciekawostką jest to, że równo rok wcześniej, gdy polecieliśmy do rodziny Pabla do Hiszpanii – był to wrzesień. Powiedzieliśmy sobie wtedy, że we wrześniu za rok, bierzemy ślub! Jak widać STAŁO SIĘ. Słowa mają moc, pamiętajcie! Wtedy już napisałam to przyjaciółkom, oczywiście – niedowierzanie. Potem już oswajaliśmy ludzi powoli z tym pomysłem. Śmieli się. Ale jak widać, dotrzymaliśmy słowa!

Wiedzieliśmy, że to bardzo poważna decyzja powiedzieć sobie TAK, na całe życie. Powiedzieliśmy kilka lat wcześniej (jeszcze zanim się poznaliśmy) TAK Jezusowi. To było dla nas najważniejsze TAK. A teraz? Dlaczego tak ważne to było i jest dla nas? Dlatego, że to Bóg dla nas jest najważniejszy! Nie wzięliśmy ślubu sami. Jest z nami Bóg. Żyjemy w trójkę. Gdybyśmy żyli we dwoje, to by się nie udało. No, może na chwilę. Nie chcieliśmy być ze sobą na chwilę. Traktujemy Pana Boga poważnie co oznacza też, że Jego zasady są dla nas ważne. Chcieliśmy zrobić tak jak Pan Bóg przykazał. Czekaliśmy na siebie… Żyliśmy w czystości. Nie było łatwo, ale WARTO. Warto jest czekać dla tej jedynej osoby. Bóg wie co dla nas jest najlepsze, dlatego chcemy iść Jego drogą, pełną miłości, pokoju i szacunku. Jest to możliwe w Nim. Nie ma potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie – Biblia. Bo to grzech oddziela nas od Boga, nie chcieliśmy być od Niego daleko. On dał nam wszystko. Tak bardzo wspierał nas w tym i pomagał. Te wspólne 3 lata ‚chodzenia ze sobą’ były czasem kiedy poznawaliśmy swój charakter, przyjaźniliśmy się przede wszystkim i decydując się na coś więcej szybko zgasilibyśmy naszą miłość, a my chcieliśmy ją pielęgnować… Żyjąc w grzechu zasmucalibyśmy Boga i siebie nawzajem. Psulibyśmy swoje wnętrza, bo grzech – łatwo się w nas zalęga. Potem rośnie do takich rozmiarów, że już sami nie jesteśmy w stanie sobie z nim poradzić! Wiedzieliśmy coś o tym. Niektórzy mogą się z nas śmiać, ale czekanie na tą osobę, jedyną, jest właśnie najpiękniejsze i właściwe w oczach Boga. Wiecie, było warto. Sam Pan Bóg, podpisał się pod tym. Ja to wiem. Tak wielu ludzi odczuwało Jego słodką obecność na ceremonii naszego ślubu! Jak mój tata prowadził mnie do ołtarza i spojrzałam na mojego ukochanego, płakał… I ja płakałam… Będę już dziś kończyć, jednak mogłabym dużo pisać na ten temat! Na pewno kiedyś odważę się napisać więcej o tym! Pozdrawiam Was!

Zdjęcia z naszego pięknego dnia

 

Mrs Kinga Adamiec

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Podpisaliśmy papierek + zdjęcia

  1. Pingback: Za kulisami naszego ślubu | pamiętnik

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s